piątek, 5 listopada 2010
szale filcowe LII - bez tytułu
Szal filcowy, najnowszy, który nie ma tytułu. Jest szuwarkowy, w błękitach i oczywiście z zielenią. Jakąś mam pustkę w głowie i nie mam żadnego pomysłu na nazwę. Sama nic nie wymyślę ;)

Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Wichrowe wzgórze...pochmurny dzień...jeszcze trochę ciepły ale już surowy...kwiaty tragane wiatrem ukłądają się w malowniczą plątaninę...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Szal jak obraz... przepiekny!
OdpowiedzUsuńNie mam słów aby wyrazić swój podziw do cudnych szali. Od czasu do czasu wpiszę słówko bo nie mogę przejść obok nich obojętnie. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńa na przekór - głębia oceanu... morskie kwiaty targane falami... piękny szal notabene
OdpowiedzUsuńJagusiu jesteś po prostu niesamowita. Każdy Twój kolejny szal, to nowa "baśń"...
OdpowiedzUsuńRzeczywiście te trawy albo wichura jakaś potargała, albo mocna fala. Wiecie, że jakoś tego wcześniej nie zauważyłam.
OdpowiedzUsuńCo to znaczy świeże oko ;)
A ja bym go nazwala "Niebo w stawie" ,jest przesliczny:) podziwiam z otwarta buzia !
OdpowiedzUsuńPodziwiam szczeólnie kwiat, o barwach przenikających się... Brawo!
OdpowiedzUsuńj.migocka@wp.pl